Filipek – nadwrażliwość rapera czy perspektywa artysty? Kilka słów o rapie tego twórcy

Spis treści
Kategoria: Rozrywka | Autor: Monika Nowicka
Wielu raperów, zwłaszcza współczesnych, tworzących rap teraz, często przyznaje się do swojej wrażliwości. Nie byłoby to do pomyślenia jeszcze dwie dekady temu, a jeśli, to nie w takim stopniu. Nowy krążek rapera zwanego Filipkiem zatytułowany został przez twórcę tak – Nadwrażliwość. Czy jednak w tekstach się owa nadwrażliwość wyraża, czy raczej wrażliwość twórcy, który jako artysta widzi więcej? Filipek dość jasno odpowiada na to pytanie swoją twórczością. Warto ją znać! Dlaczego?
Nowa perspektywa – Filipek mówi emocjami
Gdy posłucha się wielu kawałków z jego najnowszej płyty, można stwierdzić, że Filipek nie tylko przyznaje się do emocji. On po prostu się poprzez nie w swojej twórczości wyraża i przychodzi mu to tak naturalnie jak oddychanie. Co więcej – artysta opowiada o wszystkich emocjach. Także tych, które współczesna kultura pragnęłaby zamieść pod dywan i każąc wszystkim dzielić się w mediach społecznościowych jedynie uśmiechniętymi wizerunkami.
Raper zdaje się używać swojej perspektywy. To jest real talk, a więc opowiadanie swojej historii i przeżyć. Raper, jakim jest Filipek, opowiada więc o psychoterapii i zdrowiu psychicznym tak, jak nie mogliby tego zrobić starsi raperzy żyjący jeszcze dziesięć, dwadzieścia lat temu. Teraz nie jest niczym nowym, że raper, prócz tworzenia, zajmuje się także swoim zdrowiem psychicznym i korzysta z pomocy terapeuty. Po co męczyć się samemu?
W tych wersach, które z pewnością dotrą także do przedstawicieli młodszego pokolenia, jest wzmacniający przekaz. Nie bój się czuć, nawet wtedy, gdy to nieprzyjemne. Nie bój się prosić o pomoc, nawet wtedy, gdy to trudne. Nigdy nie wstydź się swojej emocjonalności. Tyle warstwa tekstowa – jak to wypada muzycznie?
Filipek zestraja język emocji z brzmieniem muzyki
Zabiegi językowe, styl, natężenie emocji – to wszystko gra nie tylko w samym tekście każdego utworu, ale jego warstwie muzycznej. Są one ze sobą tożsame, dlatego nietrudno odbiorcy wyłapią te rejestry. Jest to muzyka melancholijna, nostalgiczna, ale bywa też radosna, chociaż w nieoczywisty sposób. Bez słodzenia i wydumanych szczęśliwych zbiegów okoliczności.
Filipek opowiada o wewnętrznych świecie każdego człowieka, w którym szczęście znajduje ten, kto sobie na nie ciężką pracą zarobi. Nie w sensie zewnętrznym, uzależniając poziom zadowolenia od osiągnięć, ale w wymiarze wewnętrznym – godząc się z samym sobą, swoimi słabościami, człowieczeństwem. Znajdując sens i znaczenie w tym, czego w danej chwili ktoś się podejmuje.
Koniec końców, mimo silnego natężenia przede wszystkim smutnych emocji, jest to płyta o wrażliwości, nie zaś, jak brzmi jej tytuł, nadwrażliwości. Ludzie, którzy nie przejmują się światem, samymi sobą i drugim człowiekiem odchodzą gdzieś na dalszy plan. Na pierwszym stoi człowiek w burzy emocji, która dotyczy każdego bez względu na kolor skóry, narodowość czy kraj, w którym mieszka. To prawdziwie interesujący krążek i warto mieć go w swojej kolekcji!




